Audiobooki czy książki papierowe?

Kiedy byłam małą dziewczynką, miałam kasetę magnetofonową ze słuchowiskiem ” Leśna cukierenka pod liściem”. 

Nie wiem, czy była to powszechnie znana bajka, ale ja recytowałam ją z pamięci, wtórując bohaterom. Do dziś pamiętam początek Ja jestem żuczek, zwą mnie Ignacy, noszę surducik ciemnozielony, po leśnych drogach i leśnych trasach przewodnik ze mnie nieoceniony Gdzie tylko zechcesz, tam zaprowadzę. Jeśli się mamy spytacie zatem, i mama zgodzi się oczywiście, pójdziecie dzisiaj z żuczkiem Ignacym do cukierenki leśnej ” Pod Liściem”. Dziś z sentymentem o tym myślę. Nie wiem, czy ta kaseta przetrwała moje przeprowadzki, lecz i tak nie miałabym jej na czym odtworzyć. Obecnie  zamiast kaset mamy audiobooki. Powszechna ich dostępność  bardzo mnie z jednej strony cieszy, z drugiej nieco martwi. Dlaczego cieszy?

Sprawa prosta- jadąc autem słucham literatury zamiast radia ( a zwłaszcza reklam). Spędzam czas w samochodzie o wiele przyjemniej, stojąc w korkach na trójmiejskich ulicach.  W ten sposób przesłuchałam z synami już wiele tytułów. Ostatnio skończyliśmy Baśniobór t IV i jestem pod wrażeniem tego, że moi chłopcy słuchają w skupieniu, nie wiercą się, nie rozmawiają. Dlatego już dziś nie obawiam się wyjechać z nimi w daleką trasę, jeśli tylko zaciekawi ich powieść.   A wybieram nie tylko dobre tytuły, ale także patrzę na czas trwania, aby nie był za krótki !

 

 

  Jednak audiobooki to nie tylko słuchanie dla przyjemności. 

Kiedy zaczęłam pracę w szkole jako polonistka, kilkanaście lat temu, spotkałam się z problemem dysleksji. Niektóre dzieci w gimnazjum nie były w stanie przeczytać ze zrozumieniem lektury. I był to problem, rodzicie nie mieli czasu na głośne czytanie grubszych  powieści. Znalazło się proste, choć mało wówczas popularne rozwiązanie. Ktoś polecił  pierwsze audiobooki, nagrywane z myślą o osobach niewidomych i niedowidzących. Można je było wypożyczyć w jednej bibliotece w Gdańsku. Dla mnie to było odkrycie, bo tak czy siak treść lektury dziecko znać powinno, a lepiej będzie, jeśli usłyszy ją z płyty niż przeczyta prymitywny bryk.

Dziś chyba już wszystkie lektury są w wersji audio, a i spora część literatury dziecięcej, czytana przez profesjonalistów. To zasadniczy plus, gdyż dziecko uczy się prozodii, intonacji, rozumienia ze słuchu. Ćwiczy też pamięć, bogaci słownictwo,  rozwija wyobraźnię i przede wszystkim przeżywa literacką przygodę, jednocześnie siedząc  spokojnie w aucie  lub w domu układając np. klocki.

Zagrożeniem  audiobooka, według mnie, jest tylko to, że era papierowej książki zaczyna powoli wygasać. I choć na razie półki w księgarniach są pełne ( i oby tak zostało jak najdłużej!).

Coraz chętniej sięgamy po ebooki lub audiobooki z wygody. Nic dziwnego, takie czasy…Więcej wolnej przestrzeni w mieszkaniu i mniej do dźwigania w torebce…:)

Dziś moje dzieci często słuchają książek, znają je i recytują z pamięci, jak niegdyś ja bajkę o leśnej cukierence 🙂 Jednak  audiobooki nie zastępują naszego wieczornego rytuału czytania przed snem. Jest to tak magiczna chwila naszej bliskości z sobą i z bohaterami bajki, że nie odpuszczam.

 

Nasze ulubione audiobooki ( ranking wg. moich synów)

  1. Baśniobór
  2. Emil ze Smalandii
  3. Karlson z dachu
  4. Pippi
  5. Plastusiowy pamiętnik ( słuchowisko)
  6. Piotruś Pan ( słuchowisko)
  7. Mały Książę
  8. Najsłynniejsze legendy europejskie
  9. Księga bajek polskich
  10. Biblia dla dzieci

 A ty masz swoją listę ulubionych audiobooków? Napisz w komentarzu, chętnie posłucham 🙂 Na koniec uchylę rąbka tajemnicy, że w połowie 2019 roku ukaże się audiobook z moim tekstem “Korek i Potworek”. Trzymaj kciuki, żeby się wszystko udało !

2 thoughts on “Audiobooki czy książki papierowe?

  1. Trudna decyzja, dylemat ogromny – kiedyś będę słuchać audiobooków jak będę miała czas, w tle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *